Radca prawny odpowiada

0
834

W moim małżeństwie od dawna dzieje się bardzo źle. Mój mąż chce rozwodu, ale ja nie mogę się na to zgodzić, bo dla mnie przysięga przed ołtarzem wiele znaczy. Koleżanka mi powiedziała, że jest coś takiego jak separacja i decyduje o niej sąd. Chciałabym wiedzieć czy sąd może zdecydować o tym, że nasz syn będzie mieszkał z mężem (mąż chce opieki nad synem).

Szanowna Pani,

faktycznie oprócz rozwodu, można domagać się od sądu orzeczenia separacji. Tym różni się ona od rozwodu, że nie jest ostateczna i nie wyklucza powrotu do małżeństwa. Z drugiej zaś strony nie zamyka ona drogi do ewentualnego rozwodu w przyszłości.

Separacji można się domagać wówczas, gdy między małżonkami doszło do zupełnego rozkładu pożycia.[1] Rozwodu można się natomiast domagać wówczas, gdy rozkład pożycia w małżeństwie jest nie tylko zupełny, ale i trwały. Upraszczając jeżeli małżonkowie nie zakładają odbudowania związku i nic już ich ze sobą nie łączy, właściwszy wydaje się rozwód. Natomiast jeżeli para chce pracować nad małżeństwem, małżonkowie chcieliby postarać się pokonać przeciwności i być może w przyszłości do siebie wrócić, wtedy właściwsza wydaje się separacja. Oczywiście każdy przypadek ocenia się indywidualnie, a dodatkowo decyzja w tej sprawie jest bardzo osobista i podjąć ją mogą jedynie konkretne osoby, których sprawa dotyczy.

Proszę jednak zwrócić uwagę, że zgodnie z kodeksem rodzinnym i opiekuńczym, jeżeli jeden z małżonków żąda orzeczenia separacji, a drugi orzeczenia rozwodu i to żądanie jest uzasadnione zgodnie z powyższymi zasadami, sąd orzeknie rozwód[2]. Oznacza to, że jeżeli Pani wniesie do sądu żądanie orzeczenia separacji, a mąż będzie domagał się rozwodu oraz wykaże, że faktycznie rozkład Państwa pożycia jest zupełny i trwały, sąd prawdopodobnie orzeknie rozwód. Powyższe wynika z tego, że zgodnie z obowiązującym prawem nie sposób finalnie kogoś zmusić do pozostania w związku małżeńskim, jeżeli para faktycznie ze sobą nie żyje.

Skutki separacji są takie same jak skutki rozwodu[3], tj. następuje rozdzielność majątkowa między małżonkami, osoby te nie dziedziczą majątku po swojej śmierci itd. Wyjątek jest tylko taki, że osoba pozostająca w separacji nie może zawrzeć kolejnego związku małżeńskiego.

Tak jak napisałam wcześniej, separacja jest odwracalna, tj. w każdej chwili na zgodny wniosek małżonków sąd orzeknie o zniesieniu separacji. Z tą chwilą ustają również skutki separacji, kolejność dziedziczenia wraca do poprzedniego stanu, małżonkowie ponownie mają współwłasność majątkową łączną.

Jeżeli zaś chodzi o wspólne małoletnie dzieci, zasady obowiązują takie same jak w przypadku rozwodu. Najważniejszą z nich jest uwzględnienie dobra dziecka. Żaden przepis nie wskazuje, że dziecko po rozwodzie rodziców albo po orzeczeniu ich separacji musi zamieszkać z matka lub ojcem. Sąd będzie natomiast badał sytuację rodzinną, finansową i osobistą każdego z rodziców, uwzględni potrzeby dziecka i jego rozsądne opinie, o ile małoletni jest już w takim wieku, że może zrozumieć swoją sytuację i przy wsparciu psychologa podjąć decyzję. Sąd będzie się zatem kierował dobrem dziecka. Oczywiście będzie brał pod uwagę wnioski stron co do tego, gdzie dziecko ma mieszkać, ale nie będzie ich uwzględniał bez dogłębnej analizy konkretnej sytuacji.

[1] Art. 61 1 ustawy z dnia 25 lutego 1964 roku kodeks rodzinny i opiekuńczy (Dz.U. 2017.682, t. j. z dnia 30.03.2017),

[2] Art. 61 2 ustawy. j. w.,

[3] Art. 61 3 ustawy j. w.

Niedawno miałem wypadek, w wyniku czego mam poważne kłopoty z kolanem. Nie tylko nie mogę normalnie chodzić, ale czuję ciągły ból. Pierwszą operację zrobili mi w szpitalu na NFZ. Nie tylko nie było poprawy, ale było gorzej, choć profesor, który mnie operował mówił, że to prosta operacja. Wszystko się zagoiło, ale ciągle nie mogłem normalnie chodzić. Poszedłem do prywatnej kliniki i tam mieli mi naprawić, co zepsuł profesor z NFZ. Teraz po tej drugiej operacji jest jeszcze gorzej. W tej prywatnej klinice powiedzieli mi, że wiedziałem o ryzyku i podpisałem zgodę na operację.
Syn mnie namawia, żebym tę prywatną klinikę podał do sądu o odszkodowanie i za te pieniądze szukał pomocy zagranicą. Pani Mecenas, czy mam jakieś szanse na te pieniądze, jeśli podpisałem zgodę na operację?

Szanowny Panie,

pański problem jest dość skomplikowany i wymaga szczegółowych wyjaśnień. Syn być może ma rację, że przebieg leczenia mógłby stać się podstawą do dochodzenia odszkodowania od placówki medycznej, jednak nie zawsze i nie na pewno. Postaram się wyjaśnić.

Otóż postępowania o odszkodowanie należą do dość trudnych i długotrwałych. Jeżeli chodzi o sprawy związane z ewentualnymi błędami medycznymi, zawsze są związane z koniecznością przeprowadzenia dowodu z opinii biegłego. Sąd nie ma bowiem wiedzy specjalistycznej z zakresu medycyny, aby samodzielnie ocenić czy Pana szkoda powstała w wyniku błędu danego lekarza.

Niestety wiele kwestii związanych z procesem i przygotowaniem do niego leżałoby po Pana stronie albo po stronie pełnomocnika, z którego pomocy zdecydowałby się Pan skorzystać.

Najważniejsze jest to, aby upewnić się, że Pana szkoda powstała w związku z działaniem lub zaniechaniem pracującego w danej placówce lekarza lub lekarzy. Co to oznacza? Musiałby mieć Pan choć trochę danych potwierdzających, że to właśnie w placówce prywatnej popełniono błąd. Nie musiało jednak tak być. Może się bowiem okazać, że Pana przypadek skończył się w określony sposób nie z winy lekarza. Mogło też być tak, że to jednak lekarz w placówce państwowej popełnił błąd i lekarze z prywatnej kliniki nie mieli wielkiego pola do tego, aby polepszyć stan Pana nogi. Wreszcie mogło być tak, że Pana noga miała ten rodzaj urazu powypadkowego, że żaden z lekarzy, nawet mający odpowiednią wiedzę i podejmujący właściwe czynności medyczne, w tym operacje, nie byłby w stanie doprowadzić Pana do lepszego stanu.

Na te wszystkie pytania prawdopodobnie znajdzie Pan odpowiedzi dopiero po opinii biegłego. Wcześniej jednak będzie Pan musiał uiścić opłatę od pozwu (5% wartości żądanego odszkodowania) i przypuszczalnie opłacić honorarium pełnomocnika. Myślę zatem, że warto w pierwszej kolejności udać się na konsultację do co najmniej jednego, innego niż dotychczasowi lekarza z pełną dokumentacją medyczną, zarówno ze szpitala państwowego jak i kliniki prywatnej. W ten sposób być może zwiększy sobie Pan szansę na prawidłową ocenę swoich szans przed sądem.

Warto również zastanowić się nad tym, w jaki sposób wycenić swoją szkodę, czyli ustalić, jakiej kwoty chciałby Pan żądać jako odszkodowania. W ocenie tej kwestii pomoże Panu prawnik specjalizujący się w odszkodowaniach medycznych. Musi to być kwota adekwatna do faktycznie poniesionej szkody, ale nie w wyniku wypadku (bo tego nie jest winny żaden lekarz) tylko ewentualnego błędu lekarskiego. Nie jest to zadanie łatwe.

Życzę powodzenia.

 

Tatiana Kiełb-Szewczyk

Radca prawny

+48 784 930 376

tatiana.szewczyk@tatianaszewczyk.pl

www.tatianaszewczyk.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ