Helena Szczerkowska wspomina młodość

0
431
Helena Szczerkowska w dniu swoich 103 urodzin. Luty 2016 roku.

W kwietniu 2019 roku na portalu internetowym region szamotulski.pl ukazał się wspaniały tekst pani Agnieszki Krygier-Łączkowskiej dotyczący mieszkanki Bytkowa, Heleny Szczerkowskiej. We wspomnieniach pani Heleny odnajdziemy ówczesną Rokietnicę, Bytkowo i kilka słów o rodzinie von Hantelmann.

Dzięki uprzejmości  Autorki publikujemy tekst w całości.

Helena Szczerkowska wspomina młodość

Helena Szczerkowska w lutym 2019 roku skończyła 106 lat. Po ślubie z Bolesławem Szczerkowskim (1906-1976), nauczycielem, instruktorem harcerskim i działaczem społecznym, zamieszkała w Szamotułach. Kiedy opowiada o sobie, najchętniej cofa się pamięcią do dzieciństwa i młodości – lat, gdy była jeszcze Helenką Kaźmierczakówną i wraz z rodzicami i rodzeństwem mieszkała w Nojewie, Chrzypsku, Izdebnie i Bytkowie – dobrach niemieckiej rodziny Hantelmannów. Od tamtych czasów świat tak bardzo się zmienił!

Helena przyszła na świat 10 lutego 1913 roku w Nojewie. Jej rodzicami byli Anna z domu Siewert (1877-1958) i Franciszek (1874-1949) Kaźmierczakowie. Anna pochodziła z Białokosza (gmina Chrzypsko Wielkie), jej rodzice – Nepomucena i Franciszek – prowadzili tam gościniec, „z bilardem” – dodaje pani Helena. Kaźmierczakowie wywodzili się z Bobulczyna. Rodziny były wtedy bardzo liczne, niemal w każdej rodziło się sześcioro-ośmioro dzieci. Na ojcowiźnie pozostał jeden z braci (Jan), a Franciszek wybrał zawód budowlańca. Jak wspomina pani Helena, kształcił się w Niemczech, czyli gdzieś w głębi kraju, bo i tutaj jeszcze przez kilkanaście lat były Niemcy, a do niemieckiej szkoły poszły nawet najstarsze dzieci Anny i Franciszka.

Pobrali się w 1898 roku w kościele w Psarskiem. Zawodowy los Franciszka, a także los całej jego rodziny związał się z Hantelmannami. Otto von Hantelmann (1870-1944) na początku lat 90. przybył do Wielkopolski z Dolnej Saksonii. W 1896 roku ożenił się z Luizą von Massenbach (1876-1943). Jak wspomina pani Helena, rodzinę hrabiów Massenbachów, właścicieli Białokosza, dobrze znała jej babcia i mama, niemal rówieśnica Luizy. Trudno dziś powiedzieć, czy wpłynęło to na zatrudnienie Franciszka, faktem jest, że stał się on prawą ręką Ottona przy różnych inwestycjach budowlano-remontowych. Otto von Hantelmann zamieszkał z żoną w pałacu w Rokietnicy (budynek, w którym mieści się technikum – Zespół Szkół im. Zamoyskich), równocześnie kończono rozpoczętą jeszcze przed ślubem z Luizą budowę pałacu w Baborówku. Franciszek raczej nie uczestniczył w tej budowie, w tamtym czasie prowadził inwestycje położone w innej części majątku Hantelmannów. Ośrodkiem drugiego rejonu wielkopolskich dóbr hrabiów były Charcice z pięknym pałacem z 1840 roku, w którym od ponad pięćdziesięciu lat mieści się Zakład Terapii Uzależnień. Tę część majątku (Charcice, Izdebno i Jabłonowo) Otto przejął po stryju Hermanie. Otto von Hantelmann działał także w Szamotułach, był członkiem rady nadzorczej mleczarni i cukrowni.

Anna i Franciszek Kaźmierczakowie doczekali się ośmiorga dzieci: pięciu córek i trzech synów. Różnica wieku między najstarszą z rodzeństwa Gertrudą (ur. 1899) a najmłodszym Marianem (ur. 1920) była właściwie różnicą pokolenia, najwyraźniej uzmysławia to fakt, że kilka miesięcy po Marianie na świat przyszedł jego siostrzeniec Gwidon – syn Gertrudy. Pozostałe dzieci Anny i Franciszka to: Marianna (ur. 1900), Franciszek (ur. 1904), Izabela (ur. 1906), Joanna (ur. 1909), Helena (ur. 1913) i Henryk (ur. 1916).

W 1914 roku Franciszka, już wówczas ojca sześciorga dzieci, wysłano na front I wojny światowej. Rok później został ranny i z przestrzeloną ręką znalazł się w szpitalu w Brunszwiku, skąd po jakimś czasie zwolniono go do domu. W 1920 roku rodzinę Kaźmierczaków spotkało nieszczęście: w odstępie kilku miesięcy zmarły dwie córki, najpierw 14-letnia Izabela, a później 20-letnia Marianna. Marianna zmarła tuż przed Bożym Narodzeniem, aby ulżyć jej cierpieniu, w gorączce obkładano ją lodem wyrąbanym z Jez. Chrzypskiego. Dla Helenki, która miała wtedy 7 lat, śmierć sióstr musiała być ciężkim przeżyciem. Zmarłe niemal wiek temu Marianna i Izabela, wracają do niej w snach do dziś.

Naukę Helena rozpoczęła już w polskiej szkole – najpierw w Izdebnie, potem w Rokietnicy i Pawłowicach. W 1. połowie lat 20. Otto von Hantelmann ściągnął Franciszka do prac bliżej swojej siedziby, rodzina Kaźmierczaków zamieszkała w nie istniejącym dziś dworku w Bytkowie. Część majątku w Charcicach została po I wojnie sprzedana, a w pałacu zamieszkał Georg von Hantelmann (1898-1924) – syn Ottona i Luizy, niemiecki bohater niedawno zakończonej wojny. Zasłużył się zwłaszcza w ostatnich miesiącach wojny, kiedy jako pilot samolotu myśliwskiego zestrzelił 25 samolotów angielskich, amerykańskich i francuskich (nieoficjalnie 30). Jego życie skończyło się tragicznie – w 1924 roku zginął od strzału, prawdopodobnie zabili go przemytnicy, których przyłapał w przypałacowym parku. W 2. połowie lat 30. Hantelmannowie zlikwidowali majętność w Charcicach-Izdebnie, grunty rozparcelowano, a pałac sprzedano.

Bytkowski dworek stał w niezwykle pięknej okolicy. Teren opada w kierunku Samicy, dziś to Sobocko-Pawłowicki Obszar Chronionego Krajobrazu, a na miejscu, gdzie kiedyś stał dworek, do niedawna znajdowały się pola golfowe. Kiedyś rozciągały się tam pola uprawne, rosły sady, na okolicznych stawach pływano łódkami, a sam dworek otoczony był ogrodem.

W Bytkowie dorastały dzieci Kaźmierczaków i stąd wychodziły w świat. Pierwsza, jeszcze w czasach chrzypskich, wyszła za mąż najstarsza Gertruda (po mężu Gołębiewska), mieszkała w Poznaniu. Franciszek wybrał zawód ogrodnika, pracował u Romana Dmowskiego, działacza Narodowej Demokracji, który w latach 1922-34 mieszkał w podpoznańskim Chludowie, a później u Kwileckich. Henryk został mistrzem cukiernictwa, prowadził cukiernię przy dzisiejszej ul. 23 Lutego w Poznaniu, zdobył wiele nagród w konkursach cukierniczych. Najmłodszy syn Marian został księgowym, po wojnie pracował w oddziałach PZGS-ów (Powiatowych Związkach Gminnych Spółdzielni „Samopomoc Chłopska”), a pod koniec życia zawodowego w słynnym Peweksie w poznańskim Okrąglaku.

W 1928 roku w kościele w Sobocie odbył się ślub córki Joanny (po mężu Michalskiej, mieszkającej później we Wrześni). Na zdjęciu zrobionym w ogrodzie domu weselnego piętnastoletnia Helenka siedzi z przodu na ziemi, ubrana w plisowaną spódniczkę i bluzkę z marynarskim kołnierzem. Po ukończeniu szkoły powszechnej – podobnie jak inne „panienki z dobrych domów” – uczy się na kursach prowadzenia gospodarstwa domowego, handlu, szycia i hafciarstwa. W tej ostatniej sztuce osiąga mistrzostwo.

Helena mieszka z rodzicami, pomaga im w pracach domowych, w ogrodzie, pasie gęsi. Przeżywa też pierwszą dziewczęcą miłość. Jej ukochanym jest Franek, chłopiec, z którym dorasta, sąsiad z tego samego dworku. Kiedy przyszło dorosłe życie, ich drogi się rozeszły, dawny ukochany poślubił inną kobietę, urodzili się synowie. Wkrótce jednak stracił żonę, która zginęła w czasie bombardowania Poznania. Owdowiały Franciszek chciał ponownie związać się ze swoją pierwszą miłością, jednak Helena go odrzuciła. Mimo to dziś często wraca do niego myślą, wspomnienia wczesnej młodości nabrały barw i – jak to bywa u osób w mocno zaawansowanym wieku – to, co bardzo odległe, na nowo się przybliżyło.

Wówczas Helena już wiedziała, że oparcie w przyszłym życiu znajdzie w Bolesławie Szczerkowskim, bracie swojej przyjaciółki Elżbiety (po mężu Rossa). Znała go od lat, przez cały okres wojny korespondowali ze sobą, gdyż Bolesław w czasie kampanii wrześniowej dostał się do niewoli i przebywał w oflagu w Murnau. Osobny rozdział wspomnień Heleny Szczerkowskiej to właśnie czas wojny. Przez pierwsze lata ciężko pracowała fizycznie w polu, po 12 godzin, ponad siły. Brat Marian został aresztowany przez Niemców, początkowo rodzina nie znała miejsca jego pobytu. Wreszcie przyszła wiadomość od mieszkającego w Toruniu Michała Siewerta, brata Anny Kaźmierczakowej, któremu informację o pobycie siostrzeńca w miejscowym więzieniu przekazał jego pracownik. Helena ma wówczas sen: śni jej się Matka Boska z obrazu wiszącego na drzewie rosnącym przy drodze z Bytkowa do Soboty, która każe napisać list do więzienia z prośbą o uwolnienie Mariana. List pisze Franciszek Kaźmierczak, przypomina o ranach, które odniósł, walcząc w niemieckiej armii, wskazuje, że syn jest potrzebny w gospodarstwie. Po jakimś czasie przychodzi odpowiedź: trzeba przyjechać z garderobą dla Mariana, co oznacza, że zostanie zwolniony z więzienia. W podróż wybrała się właśnie Helena, z Torunia wróciła nie tylko z młodszym bratem, ale także z 60 ukrytymi listami innych więźniów do rodzin. Do dziś pamięta, że przesyłki były pełne wszy. We wspomnieniach pani Helena drzewo z drogi do Soboty stało się symbolem. Jeszcze w czasie wojny trafił w nie piorun, który zniszczył koronę, natomiast nie naruszył samego obrazu. Dziś obok tego miejsca stoi drewniany krzyż przydrożny.

Druga część okupacji była dla Heleny łatwiejsza, bo pod opiekę wzięli ją Hantelmannowie. O  woich pracowników dbali w okresie międzywojennym: Otto na swój koszt sprowadzał do wsi lekarza dla pracowników, w razie potrzeby płacił za leki, pracownicy – oprócz wypłaty – otrzymywali ekwiwalent w naturze. Każdy z nich bez dodatkowych opłat mógł trzymać własną krowę w przeznaczonej na to stodole Hantelmanna. W czasie wojny Hantelmannowie również nie opuścili swoich pracowników w potrzebie. Otto powoływał się na wojenne zasługi syna i uzyskiwał od okupacyjnych władz informacje o planowanych aresztowaniach wśród swoich pracowników. Starał się wówczas uwięzienie (także w obozie koncentracyjnym) zamienić na wywóz na roboty. Helena nie pracowała już w polu, jej zadaniem było szycie. Szyła i naprawiała odzież, na przykład dla dwojga wnucząt Ottona i Luizy. Były to dzieci młodszego syna Rudolfa i jego trzeciej żony Jutty, pochodzącej z niemieckiej hrabiowskiej rodziny z Kurlandii (obecnie Łotwa).

Helena Szczerkowska wspomina, jak wozem drabiniastym Jutta z małymi dziećmi wyjeżdżała na zachód mroźną zimą z 1944 na 45 rok. Mąż przebywał na froncie, a teściowie już wówczas nie żyli: Luiza zmarła w 1943, a Otto w 1944 roku, oboje zostali pochowani przy ufundowanym przez ich rodzinę kościele ewangelickim w Rokietnicy, po wojnie zamienionym na świątynię katolicką pod wezwaniem Chrystusa Króla Wszechświata. W momencie wyjazdu Jutta była w zaawansowanej ciąży, odwozili ją pracownicy majątku. Na drogę powrotną podarowała im wszystkie pierzyny, jakie sama miała.

Bolesław Szczerkowski wrócił do Polski we wrześniu 1945 roku. W listopadzie nastąpiły zaręczyny, a w grudniu ślub w kościele w Sobocie i wesele w Bytkowie. Ostatnią ważną uroczystością rodzinną, która odbyła się w Bytkowie, były złote gody – 50-lecie ślubu Anny i Franciszka Kaźmierczaków.

Helena i Bolesław zamieszkali w Szamotułach, gdzie Bolesław rozpoczął pracę jako nauczyciel Szkoły Podstawowej nr 1. Małżonkowie doczekali się dwóch córek. W 1947 roku urodziła się Elżbieta, dwa lata później Danuta. Przez pierwsze lata rodzina mieszkała w kamienicy Koszudów (Rynek 9), od 1950 roku – w kamienicy Wrzyszczów (Rynek 37/Dworcowa 1). W tej samej kamienicy obok mieszkała moja rodzina: prababcia, jej siostra, babcia, mama i jej brat. Państwo Szczerkowscy byli bardzo życzliwymi sąsiadami, swoje mieszkanie udostępnili nawet na wesele moich rodziców.

Z lat 50. i 60. Helena Szczerkowska wspomina przedstawienia teatralne odbywające się w sali Sundmanna. Bardzo lubiła też czytać książki. Na brydżu bywały u Szczerkowskich inne małżeństwa nauczycieli: Pawelowie, Niedźwiedziowie i Ziołkowie.

(…). W 2013 roku, krótko po swoich setnych urodzinach, pani Helena przewróciła się i złamała nogę, od tego czasu nie może samodzielnie chodzić i porusza się na wózku.

Pani Helena doczekała się trojga wnuków: Bartosza, Agnieszki i Macieja oraz prawnuczki Leny. Jest z nich bardzo dumna.(…)

Od czasu do czasu rodzina – oczywiście razem z panią Heleną – wyrusza śladami jej wspomnień. Odwiedzają Białokosz, Chrzypsko, Charcice, Rokietnicę, Bytkowo, Sobotę, Baborówko – oglądają miejsca, które związane są z przeżyciami mamy i babci, zapalają znicze na cmentarzach, gdzie spoczywają ich przodkowie.

Autorka: Agnieszka Krygier-Łączkowska

Tekst pochodzi z portalu Region Szamotulski (www.regionszamotulski.pl)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ