Drogi gminne – ważna codzienność i wymagająca przyszłość

0
1188

 

Badania jakości życia, tworzona razem z mieszkańcami strategia rozwoju, przede wszystkim zaś każde z nimi spotkanie pokazują jedno. Naszym inwestycyjnym numerem jeden są drogi. To zadanie wybija się jako najważniejsze w momencie, w którym, moim zdaniem, wiele ważnych spraw udało się poukładać. Niełatwo jednak wspierać się kolejną inwestycją w oświacie, ważną nitką kanalizacji i wodociągu czy strategicznym projektem węzła przesiadkowego przy dworcu w Rokietnicy, kiedy najważniejszym problemem mieszkańców jest codzienne dotarcie do własnego domu.

Poruszając problem dróg w Gminie nie można pominąć kilku istotnych faktów. Ich obecna długość to około 200 km. Dodatkowo dochodzą drogi znajdujące się poza naszym zarządem. O ile prawie każdy mieszkaniec wie, która z dróg na naszym terenie jest wojewódzka, która zaś, jako ekspresowa, to nitka krajowa, o tyle pojęcie dróg powiatowych nie jest już jednoznaczne. Większość utożsamia je mimo wszystko z Gminą. Tymczasem za ich stan i utrzymanie odpowiada Starosta.

Wśród 200 km dróg gminnych połowa wymaga docelowej budowy. Przebiegają bowiem wzdłuż dużych skupisk mieszkańców, zwłaszcza na terenach z budownictwem wielorodzinnym, np. takim jak Os Parkowe w Rokietnicy. Związanego z nim obciążenia ruchem nie jest w stanie udźwignąć na stałe żadna droga gruntowa.

Drugą kategorię stanowią te odcinki, które prowadzą do zabudowy rozrzedzonej. Tu przykładem mogą być drogi do Dalekiego lub do części miejscowości Pawłowice (ul. Pawłowicka). Chociaż koszt budowy na jednego mieszkańca jest tu bardzo wysoki, to należy pamiętać, że tereny te są zaludnione od pokoleń.

Około 10-15% z 200 km gminnego zasobu to drogi śródpolne, nie wymagające utwardzenia. Omawiając tą kategorię należy wyjść od ważnych danych. W ciągu minionych 10 lat przejęliśmy jako Gmina 40 km działek pod drogi, wybudowaliśmy zaś tylko 30 km odcinków z docelową nawierzchnią. Wniosek nasuwa się sam: za wzrostem ilości dróg, nie nadążała ich budowa.

Ważną zmianę w tym zakresie przyniósł bilans ostatnich 4 lat, w których niekorzystną relację udało się nam odwrócić. By ją utrzymać, czyli budować znacznie więcej dróg niż ich przejmować, konieczna jest rozsądna polityka przestrzenna. Taka, która za pomocą miejscowych planów zagospodarowania – jedynego skutecznego narzędzia, którym dysponujemy – zatrzymać wkraczanie zabudowy w pola. Nie da się bowiem, znając profil i finansowe realia Gminy, unormować sytuacji na terenach już zurbanizowanych jeśli, otwierając nowe obszary, mnożyć będziemy kolejne kilometry dróg. Dlatego  uruchomiliśmy kolejne procedury, które w sumie pozwolą objąć 10% powierzchni gminy planami z niemal całkowitym zakazem zabudowy.

Poza sferą planowania ważne są oczywiście pieniądze. Pozytywem jest to, że poziom wydatków przeznaczanych na budowę dróg znacząco rośnie. Podkreślić należy, że nie da się wprost proporcjonalnie przełożyć tego wskaźnika na budowaną ich długość. Na terenie Gminy skończył się bowiem czas łatwych projektów. Większości odcinków nie można już tylko utwardzić, położyć na nich „nakładki”, czy wykorzystać istniejący niedaleko system deszczówki. W większości konieczna jest kompleksowa przebudowa mediów, czy zaprojektowanie od podstaw kanalizacji deszczowej z odprowadzeniem wód na dalszą odległość. Rosną też oczekiwania. Mieszkańcy wraz z drogą chcą mieć chodnik, w przypadku większych skupisk zaś – ścieżkę rowerową, pas zieleni. Standardem jest oświetlenie.  A to wszystko kosztuje.

Drugim czynnikiem wpływającym na wzrost kosztów budowy dróg jest rynek. Zarówno z uwagi na  kroczące ceny materiałów, jak przede wszystkim rynek firm – wykonawców zamówień publicznych oferujących coraz mniej korzystne warunki. Z powszechnie dostępnych analiz wynika jasno, że z roku na rok te właśnie czynniki zwiększają koszt inwestycji drogowych o 30%. Niestety nie mamy na nie żadnego wpływu.

Niewątpliwe w ubiegłym roku znacząco utrudniły nam życie opady. Ich roczna ilość ponad dwukrotnie przekroczyła statystycznie notowany poziom. Do tego, poprzez bezpośrednią zależność, doszedł bardzo wysoki poziom wód gruntowych i ogólnie aura. Przez cały rok nie było właściwie momentu w miarę suchego i ciepłego, który pozwoliłby nie tylko na standardowe prowadzenie bieżącego utrzymania dróg gruntowych (wytłuczniowanie i wyrównanie), ale i planowe prowadzenie budów. Ten ostatni element szczególnie dotkliwy był i jest na terenie Krzyszkowa. Oceniając jednak przebieg inwestycji na ul. Głównej należy pokreślić, że nie można było zakończyć jej szybciej. Kiedy analizuje się przebieg prac z inspektorami nadzoru, odpowiedzialnymi za realizację inwestycji, bagatelizowanie ich uwag (poziom wód gruntowych, opady itp.) i naciskanie na wykonawcę z terminem, byłoby nieodpowiedzialne. Racjonalne względy kazały więc z finalnym oddaniem drogi poczekać. Tak, by zakończona budowa mogła służyć mieszkańców przez długie lata – nie zaś okazać się gminną katastrofą. Zwłaszcza, gdy trzeba wydać na nią tak duże pieniądze.

Kwestią, z której należy zdać sobie sprawę, przekonując do niej cierpliwie mieszkańców i zdobywając dzięki rozmowom ich zrozumienie, jest konieczność zejścia ze standardów.  Jeśli rok rocznie chcemy wydłużyć ilość zbudowanych dróg, nie możemy przy każdej z nich planować dwustronnego chodnika i ścieżki rowerowej, zwłaszcza gdy obszar, przez który przebiega, tego nie wymusza. Odważne marzenia oczywiście warto mieć, ale trzeba pamiętać jakie wymuszą następstwa. Idąc tą drogą wypadnie bowiem zmierzyć się z realnym dylematem: budować 5 km dróg w Gminie, czy tylko jedną – za to z całą infrastrukturą. Rachunek jest bowiem bardzo prosty: jeśli w ciągu roku będziemy oddawać 5 km dróg, to nasz 100 km deficyt uda się zniwelować w ciągu ok. 20 lat. Inna opcja to oddalenie możliwości kompleksowej poprawy stanu gminnych ciągów komunikacyjnych w bliżej nieokreśloną przyszłość.

Oczywiście ten plan wymaga przestrzegania dwóch bardzo konkretnych założeń: nie przejmowania kolejnych kilometrów dróg i utrzymania wydatków na ich budowę na stałym poziomie. W przypadku finansów jestem optymistą. Obserwując bowiem tendencję zwiększania się budżetu Gminy zakładam, że będziemy mogli tym tempem pójść. Tym bardziej istotna więc jest nasza wspólna troska o przestrzeń. O jej ład, który z rozwagą każe analizować każdą próbę uruchamiania nowych terenów pod zabudowę i tym samym mnożenia kolejnych kilometrów dróg. Stąd wielka prośba  do mieszkańców, by na zasadzie ruchów miejskich angażowali się w procedury planistyczne. Szczególnie tam, gdzie wprowadzany jest zakaz zabudowy. Niestety bowiem w organizowanych nad nimi dyskusjach dominujący bywa głos przeciwny – taki, który jako jedyny negatywny skutek wprowadzenia zakazu zabudowy wskazuje utratę wartości obszaru dla jego właściciela. Pomijając wielokrotnie kontekst Gminy, który wszyscy musimy potem unieść.

Bartosz Derech

Wójt Gminy Rokietnica

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ